Któż z nas nie marzył, aby podczas spaceru brzegiem morza w Łebie, znaleźć "złoto Bałtyku" - bursztyn? Wprawdzie w okresie letnim, to nie lada sztuka, ale po sezonie...
Najlepszy czas na poszukiwania bursztynu nad morzem, nie tylko w Łebie, również na całym wybrzeżu Bałtyku, to okres jesiennych i wiosennych sztormów. Wówczas to bursztyn jest dość licznie wymywany ze swoich pokładów na dnie morza i wyrzucany przez ogromne fale na brzeg. Zdarzało się, że niczego nieświadomy turysta spacerując sobie po plaży, znajdował ponad pół kilogramowe kawałki wielkości dwóch zaciśniętych pięści! Po prawdziwym sztormie, przynajmniej osiem w skali Beauforta, na brak bursztynu nie można narzekać. Na plaże Łeby od wydm ruchomych po latarnię morską Stilo zostaje naniesionych dziesiątki kilogramów tego cennego kruszcu w najrozmaitszych kolorach, kształtach i wielkościach. Zbieranie bursztynu to jedno z zajęć, jakie miejscowi ludzie opanowali do perfekcji. Jedną z bardziej ciekawych metod, jest nocny spacer brzegiem morza z latarką. Oświetlając wodę, gdy natrafimy na bursztyn w niej pływający, zaczyna on świecić i błyszczeć w taki sposób, że można go dostrzec nawet z kilkunastu metrów.

Najbardziej wprawni zbieracze potrafią zebrać kilka kilogramów w ciągu dnia, a cała plaża zostaje oczyszczona w parę dni. Najcenniejsze są oczywiście największe bryły i te z uwięzionymi w ich strukturze muszkami i innymi owadami. Potrafią one osiągnąć wartość kilku tysięcy złotych, a bursztyn średniej wielkości jest sprzedawany w cenie od kilku do kilkunastu stówek za kilogram. Co roku w Łebie pod koniec września Urząd Morski zleca prace poszerzania plaży. Wygląda to tak, że morska koparka wybiera piasek z dna morskiego wraz ze wszystkimi skarbami w nim ukrytymi i transportuje go na brzeg, gdzie jest on przesyłany rurami wzdłuż plaży i równomiernie na niej rozprowadzany. Prace te przyciągają również amatorów jantaru. Gdy koparka trafi na jego złoże, to potrafi wyrzucić na brzeg jego dużą ilość. Największe jednak szanse na znalezienie bursztynu następują po sztormie. Morskie bałwany wprawiają w ruch dno morza, co owocuje wypłukiwaniem bursztynu z piaszczystego dna i wyrzucanie go na brzeg. Następnie wystarczy sprawne oko i już możemy cieszyć się ze znalezionego okazu. Powodzenia!
Bursztyn z niemieckiego "bernstein" - palący się kamień to kopalna żywica, która powstała w warunkach naturalnych. Wiek sukcynitu, z łacińskiego "succinum" - sok, żywica drzewa - bałtyckiej odmiany bursztynu, szacuje się na co najmniej 40 milionów lat. Jego największe pokłady, znajdują się na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Inne nazwy bursztynu to amber, od arabskiego "anbar" - pocierany przypomina zapach ambry i jantar od fenickiego "jainitar" - żywica morska. Nazwa "jantar" była powszechnie używana przez ludy słowiańskie. W Polsce wyparta przez niemiecki "bernstein", zachowała się jednak w językach wschodniosłowiańskich. Bursztyn jest cenionym kamieniem jubilerskim. Znalazł zastosowanie także w medycynie ludowej i współczesnej litoterapii (leczeniu kamieniami), jako środek w leczeniu tarczycy, gardła, czy reumatyzmu. Barwa bursztynu zazwyczaj bywa żółta o różnych odcieniach, czasami biała, czerwona, brunatna, rzadziej zielona czy niebieska. Bursztyn w dotyku jest ciepły, a ogrzany wydaje przyjemny zapach. Pali się jasnym płomieniem, a potarty ładuje się ujemnie. Dawniej służył do wyciągania z oczu pyłków czy muszek.